
Dr. Józef Kurzeja
Urodzony: 13 marca 1948 roku w Dziewiętlicach
Pozycja: Pomocnik
Jako piłkarz występował w: Sparcie Paczków, Odrze Opole, Olimpii Poznań, Śląsku Wrocław, Górniku Zabrze, Heid Stockerau, (Austria), SV St. Veit, (Austria), SK Treibach (Austria).
Kariera trenerska: SV St.Veit (Austria), Austria Klagenfurt (Austria), SK Treibach (Austria), SV 10 Hohenlimburg-Hagen (Niemcy), Polonia Hagen (Niemcy).
Stan rodzinny: od 1975 żonaty z Christine Orlowski-Kurzeja (ur.w Piekarach Śl.) - lekarz medycyny, pracuje na pół etatu w Radiotherapii.
Córka Anna (architekt) urodzona w 1976 w Zabrzu, zięć Dr.jur.Thomas Streppel oraz wnuk Paul (6miesięcy),
Syn Paul (fizjoterapeuta) urodzony w 1984 w Klagenfurcie (Austria) synowa Alexandra Kun-Kurzeja oraz wnuk Colin (3,5 roku).
Córka Elisabeth (studentka) urodzona w 1987 roku w Klagenfurcie (Austria), zięć Sebastian Keppe.
Ulubiony klub: Manchester United
Idol: tych miałem tylko w wieku juniora: Engelbert Jarek w Polsce, Bobby Charlton w Europie i Pele w „reszcie świata“.
Ulubiona potrawa: pierogi z jagodami i kotlety mielone (zrobione przez moją żonę!).
Hobby: 2 razy T: tenis i taniec towarzyski (od 1,5 roku w szkole tańca).
Swoją przygodę z piłką rozpoczął pan w Sparcie Paczków, jak potoczyła się dalsza kariera piłkarska?
Mając 17 lat trafiłem jako reprezentant polski juniorów do 1-ligowej Odry Opole i tam 18.09.1965 roku zadebiutowałem u boku takich znanych wtedy zawodników, jak Jarek, Kornek, Szczepański w polskiej ekstraklasie. W 1969 roku rozpocząłem studia medyczne w Poznaniu i 2 lata grałem w Olimpii. Potem otrzymałem ofertę ze Śląska Wrocław, gdzie grałem w 2.lidze (1971-1973). Byłem kapitanem drużyny, która w 1973 roku awansowała do ekstraklasy. Dostałem wtedy propozycję gry w najlepszym w tych czasach klubie w Polsce, w Górniku Zabrze i oczywiście nie mogłem z niej nie skorzystać. Chciałem bowiem występować u boku Lubańskiego, Szołtysika, Gorgonia, Szarmacha i wielu innych znanych w Polsce zawodników. W Górniku zaliczyłem w latach 1973-79 ponad 150 występów i we wrześniu 1979 roku wyjechałem na popularne wtedy piłkarskie „saksy“ do Austrii. Tam do 1984 roku grałem w 1. i 2. lidze (Heid Stockerau, SV.St.Veit), zanim po zakończeniu kariery zająłem się pracą trenera.
W 1976 roku ukończył pan studia medyczne i został lekarzem medycyny. Był pan chyba jedynym piłkarzem w historii polskiej piłki, który występując na boisku, był jednocześnie lekarzem klubowym?
Tak, to był rzeczywiście ewenement na skalę krajową, kiedy rozpocząłem w 1977 roku, jako lekarz medycyny pracę w Szpitalu Górniczym w Zabrzu-Biskupicach i występując jednocześnie w podstawowej jedenastce Górnika objąłem zarazem stanowisko lekarza klubowego! Zajmowałem się wtedy również leczeniem piłkarskich kontuzji zawodników Sparty Zabrze i Górnika Knurów.
Trzy lata później wyjechał pan do Austrii, gdzie w wieku 36 lat zakończył grę w piłkę w SV St. Veit. W jakich innych klubach występował pan jeszcze w tym kraju?
Pierwszy sezon występowałem w 2-ligowym Heid Stockerau, następnie w SV St.Veit, z którym jako kapitan drużyny i król strzelców awansowałem w 1983 roku do austriackiej 1. ligi.
W Austrii zdobył pan też najwyższą licencję trenerską.
W latach 1982-84, przez trzy lata przechodziłem w Wiedniu kolejne szczeble wykształcenia trenerskiego, które upoważniły mnie do prowadzenia zespołów tamtejszej ekstraklasy. W 1986 roku byłem jako trener Austrii Klagenfurt jednym z dziesięciu trenerów ekstraklasy pracując jednocześnie jako lekarz w Szpitalu w Klagenfurcie. Znów niezwykle wyjątkowa zawodowa kombinacja: do 15.00 w białym fartuchu z chorymi w szpitalu, a od 17.00 w stroju w piłkarskim z zawodnikami na stadionie.
Następnie wyjechał pan do Niemiec i rozpoczął pracę jako lekarz w klinice radioonkologicznej. Jak potoczyła się dalsza kariera zawodowa?
Pracę w dziedzinie Radioonkologii rozpocząłem już w Austrii, a specjalizację dokończyłem w Niemczech, od 1992 roku jestem lekarzem specjalistą w Radioterapii, czyli leczeniu chorób głównie nowotworowych, ale nie tylko - za pomocą promieni jonizujących. Krótko po zdaniu egzaminu specjalizacyjnego awansowałem w hierarchii lekarskiej i objąłem funkcję zastępcy ordynatora (Oberarzt) w Klinice Radioonkologii w Hagen. Po 22 latach w Hagen, pochodzący z Katowic Dyrektor Kliniki Radioonkologii Uniwersytetu Bochum, Prof. Dr. med. Adamietz zaproponował mi stanowisko Oberarzta w swojej Klinice, które objąłem 01.06.2010 roku. Po 4 miesiącach, 01.10.2010 roku zostałem powołany na Ordynatora (Chefarzt) Kliniki Radiotherapie w Evangelischem Krankenhaus w Witten. Tym samym również poza stadionami piłkarskimi udało mi się osiągnąć medyczną Ekstraklasę (radioonkologiczna Bundesliga).To chyba już mój ostatni „medyczny“ klub przed pójściem na emeryturę, ale nowe otoczenie i odpowiedzialne stanowisko bardzo mnie „odmłodziły“ i tym czasem o tym nie myślę!
Pomimo nawału obowiązków zawodowych zawsze znajduje pan czas dla piłki nożnej. Obecnie jest pan multi-działaczem w Polonii Hagen, gdzie pełni funkcję prezesa, trenera oraz lekarza. Proszę przedstawić nam bliżej ten klub.
Polonia została założona w 2002 roku przez zaangażowaną grupę pochodzących z Polski, ale grających w niemieckich klubach piłkarzy. Od 2004 roku gramy amatorsko w Kreisliga A, przy czym oprócz „zabawy“ w piłkę nożna, chodzi o kultywowanie mowy ojczystej i polskich tradycji. W tym polskojęzycznym klubie działam od roku 2004, czyli niespełna 2 lata tylko krócej, aniżeli on istnieje. Tak się złożyło, że miałem chyba wystarczająco kwalifikacji do wszystkich pełnionych funkcji, a wszystko robię oczywiście społecznie i z czystego zamiłowania do piłki nożnej. O działaczy społecznych jest niezmiernie trudno i nie mogę tych młodych ludzi zostawić na przysłowiowym „lodzie“..
Przed przybyciem do Polonii prowadził pan inne kluby w Austrii i Niemczech?
W Austrii wspomnianą już wyżej Austrię Klagenfurt i 2-ligowy SV.St.Veit oraz krótko przed wyjazdem do Niemiec, w 1988 roku 5-ligowy SK Treibach, jeszcze jako grający trener. W Niemczech początkowo poświęciłem się wyłącznie karierze lekarza i dopiero w 1996 roku rozpocząłem kolejny etap mojego „Doppelleben“ (podwójne życie), tym razem wyłącznie w amatorskim futbolu i prowadziłem m.in. SV 10 Hagen-Hohenlimburg w 5-lidze.
Niedawno widziałem pana na boisku podczas meczu zorganizowanego przez Andrzeja Pałasza FC Zons – Przyjaciele Andrzeja Pałasza. Zaimponował mi pan bardzo dobrą kondycją oraz techniką. Może zdradzi nam pan sekret, co zrobić żeby być wiecznie młodym i utrzymywać się w takiej kondycji fizycznej?
Podstawową kondycję zdobyłem przez lata mojej aktywnej kariery zawodniczej. Była ona tak dobra, że mając 52 lata zdecydowałem się przebiec maraton i trenowałem z takim zapałem, że w latach 2000-2004 przebiegłem 19 maratonów i mogę się pochwalić, że w 2002 roku zostałem nawet mistrzem Niemiec lekarzy w biegu maratońskim. Były to zawody w Remscheid, miejscu urodzenia W. Röntgena, co chyba dodało mi skrzydeł! Dzięki jego wynalazkowi mam teraz bardzo dobry zawód! Obecnie nie mam już tyle czasu na bieganie, ale staram się jak najczęściej pobiegać na łonie natury i odprężyć się od trudnej i czasochłonnej pracy zawodowej.
Często rozgrywa pan jeszcze mecze? Gdzie mogą w najbliższym czasie kibice zobaczyć pana boisku?
2-3 razy do roku spotykamy się z dawnymi kolegami z boisk piłkarskich i „ogrywamy“ jeszcze wiekowo często dużo młodsze od nas drużyny. Nauka nie poszła w las! Następny mecz w moim kalendarzu, to spotkanie w Frechen (koło Köln), gdzie 23.07.11 roku Eryk Piontek, były działacz Górnika Zabrze zaprasza na doroczne spotkanie z tamtejsza drużyna pochodzących również ze Śląska oldbojów.
Dr. Józef Kurzeja jest także prezesem Związku Polskich Klubów w Niemczech.
Założyliśmy przed laty ten Związek wspólnie z m.in. Z. Schołtysikiem, A. Pałaszem, R. Geschlechtem, z myślą o lepszej organizacji powstających wtedy polonijnych klubów, ale struktury Niemieckiego ZPN, w ramach którego te kluby biorą udział w rozgrywkach nie pozwoliły na rozwinięcie znaczącej działalności.
Na koniec proszę zdradzić naszym czytelnikom plany na przyszłość.
Moja życiowa filozofia nakazuje cieszyć się dniem dzisiejszym i wykorzystać do maksimum teraźniejszość (CARPE DIEM!), tak że nie myślę jeszcze, mimo 63 lat, ani o lekarskiej, ani też o piłkarskiej emeryturze. Z drugiej strony marzy mi się trochę więcej wolnego czasu dla rodziny, a szczególnie dla moich dwóch słodziutkich wnuków. Może pójdą sportowo w moje ślady i wtedy mogą liczyć na pełne poparcie z mojej strony.
Dziękuję za udzielenie wywiadu.
Pozdrawiam wszystkich piłkarskich kibiców, a szczególnie tych odwiedzających Waszą bardzo interesującą stronę www.bundesliga.pl!
Często tu zaglądam, aby się czegoś nowego i przede wszystkim zakulisowego dowiedzieć! Całej redakcji gratuluję przy tej okazji pomysłu i doskonałej pracy!
Z Doktorem Józefem Kurzeją rozmawiał Peter Ciper (ELO)
ZDJĘCIA Z MECZU FC ZONS – PRZYJACIELE ANDRZEJA PAŁASZA
ZDJĘCIA Z MECZU Fortuna Schlesien - Górnik Zabrze (mecz towarzyski oldbojów)