
Daniel przedstaw się bliżej naszym czytelnikom.
Mam 29 lat, urodziłem się w Rudzie Śląskiej, gdzie kibicowało się Górnikowi Zabrze lub Ruchowi Chorzów. Żonaty, mam jednego syna, drugi jest w drodze. Pracuję w koncernie Thyssen Krupp.
Jesteś wychowankiem Uranii Ruda Śląska?
Tak, moją przygodę z piłką rozpocząłem w wieku 8 lat w Uranii. Na trening zabrał mnie mój najlepszy przyjaciel Marcin Cebula, z którym później grałem razem w Górniku i niemieckim Oberkirn. Jemu także zawdzięczam wyjazd do Niemiec.
Następnie trafiłeś do szkółki piłkarskiej SKS Gwarek Zabrze, gdzie szybko zauważyli cię działacze Górnika Zabrze.
Dokładnie mówiąc, był to mój najlepszy krok w mojej przygodzie z piłką. Tam nauczyłem się profesjonalnego podejścia do piłki i przeszedłem szkołę życia, gdzie piłka powiązana jest z nauką. W sezonie 1988/1999 zostaliśmy vicemistrzami Polski juniorów starszych. Po niespełna czterech latach gry w Gwarku podpisałem mój pierwszy zawodowy kontrakt z Górnikiem Zabrze.
W Górniku spędziłeś chyba najlepsze chwile w twojej karierze piłkarskiej?
Przechodząc do Górnika spełniło się moje największe marzenie z dzieciństwa, w końcu trafiłem do 14-krotnego mistrza Polski. Nawet mi się nie śniło, że tak szybko uda mi się zadebiutować w pierwszej lidze. Mając zaledwie 18 lat zagrałem całą drugą połowę w meczu z Wisłą Kraków, który zresztą przegraliśmy 6:3.
Później gra w Ruchu Radzionków. Dlaczego opuściłeś Zabrze?
Dobre pytanie. Po kilku występach w lidze i młodzieżowych reprezentacjach Polski, stwierdzono u mnie wrodzoną wadę serca, "diagnoza brzmiała koniec kariery" W tym momencie skonsultowano mnie z wiernym kibicem Górnika jakim był świętej pamięci profesor Zbigniew Religa, który mi obiecał, że jeśli poddam się operacji serca, to wrócę do gry w piłkę i tak też się stało. Tyle tylko, że już potem nie byłem w stanie wrócić do tej sprawności fizycznej, którą miałem przed operacją. W moim ostatnim sezonie dla Górnika miałem jeszcze dwa krótkie epizody w lidze i potem stwierdzono, że będzie dla mnie lepiej, jak zmienię klub i pójdę do klubu, gdzie będę miał większe szanse na grę. Tak też za poleceniem trenera młodzieżówki Edwarda Klejndinsta trafiłem na testy do mającej spore problemy finansowe Polonii Warszawa, z którą też wyjechałem na obóz przygotowawczy. Po testach w Polonii niespodziewanie pojawiła się oferta testów w Ruchu Radzionków i po jednym sparingu trafiłem do tego klubu.
Po grze w Ruchu Radzionków nie oczekiwanie trafiłeś do SV Oberkin. Co było powodem takiej decyzji?
Powiem krótko, chciałem w końcu prowadzić ustatkowane i stabilne życie, a to gwarantowało mi SV Oberkirn. Duże znaczenie miał też fakt, że grał tam mój przyjaciel Marcin Cebula.
Po czterech sezonach w SV Oberkin zdecydowałeś się przejść do FV Scharnhorst 71/95, gdzie byłeś ostatnio grającym trenerem.
W sumie po przejściu do FV Scharnhorst 71/95 szybko znaleźliśmy wspólny język i po pierwszej nie udanej próbie awansu do Bezirksligi zwolniono trenera wtedy zostałem drugim trenerem. Po awansie do Bezirskligi, jak to już czasem bywa początek sezonu był nie zbyt udany dla nas i podjęto decyzję o zmianie trenera, tak w trybie awaryjnym dostałem propozycję poprowadzenia drużyny. Mimo tego, że nie posiadam kwalifikacji trenerskich zgodziłem się na tą propozycję. Po roku stwierdziłem, że jest jeszcze za wcześnie na samodzielne prowadzenie drużyny i chciałem się skoncentrować tylko na graniu.
W styczniu zostałeś zawodnikiem SV Holzwickede. Dlaczego zdecydowałeś się odejść z FV Scharnhorst 71/95?
W momencie, gdy zrezygnowałem z roli grającego trenera w FV Scharnhorst 71/95 zgłosił się do mnie SV Holzwickede i postanowiłem przyjąć ich propozycję.
Przedstaw nam bliżej obecny klub, grają w nim jeszcze inni zawodnicy urodzeni w Polsce?
Bardzo ciekawy klub, przede wszystkim z wielkimi ambicjami "plan 2012 Westfalenliga", czyli rok po roku awans. W mojej drużynie obecnie nie ma nikogo z Polski, ale spotkałem wielu chłopaków, którzy mają też za sobą grę w klubach profesjonalnych. Widać, że tutaj kładą dużą wagę na doświadczenie zawodników.
Masz za sobą występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Ile spotkań rozegrałeś, jakie wspominasz najlepiej?
Jeśli się nie mylę, to w młodzieżowych reprezentacjach Polski rozegrałem 12 spotkań. Najlepiej wspominam przegrany 1:4 mecz z Niemcami, który rozegraliśmy pod Berlinem.
Mieszkając w Dortmundzie na pewno kibicujesz Borussii?
Oczywiście.
Chodzisz na ich mecze?
Jeśli mecze nie kolidują się z moją pracą, to oglądam spotkania Borussii, ale najczęściej tylko w telewizji, na stadion chodzę niestety sporadycznie.
Jest jeszcze ktoś w stanie odebrać Borussii tytuł mistrzowski?
Na dzień dzisiejszy nie ma takiej drużyny.
Na koniec zdradź naszym czytelnikom plany na przyszłość.
Mam nadzieję, że zdrowie dopisze i będę mógł pogodzić pracę i życie rodzinne z graniem w piłkę. Mimo tego, że jestem zawodnikiem drużyny, która gra tylko w Bezirkslidze, to dalej chcę robić to, co najbardziej lubię.
Dziękuję za udzielenie wywiadu.
Pozdrawiam moją żonę Justynę, syna Dawida oraz wszystkich kibiców Borussii Dortmund.
Z Danielem Kołodziejskim rozmawiał Peter Ciper (ELO).
Daniel Kołodziejski - SV Holzwickede
Urodzony: 8 pażdziernika 1981 roku w Rudzie Śląskiej
Pozycja: pomocnik
Wcześniejsze kluby: Urania Ruda Śląska, SKS Gwarek Zabrze, Górnik Zabrze, Ruch Radzionków, SV Oberkirn 1922, FV Scharnhorst 71/95
Ulubiony klub: Górnik Zabrze
Idol: Marco van Basten
Ulubiona potrawa: ciemne kluski, rolada i modro (niebieska) kapusta
Hobby: piłka nożna