Marek Klimczok - 1. FC Kleve

czwartek, 26 listopad 2009 r.

powrót

Marek Klimczok - 1. FC Kleve

Marek, przedstaw się bliżej naszym czytelnikom.
 
Nazywam się Marek Klimczok. Urodziłem się 25 maja 1979 roku w Katowicach. Od siedmiu lat jestem żonaty z Kornelią (28). Mamy dwie córki, Victorię (4) oraz Vanessę (2). Od dziesięciu lat mieszkamy w Niemczech.
 
Ulubiona potrawa – potrawy śląskie
Ulubiony klub – Ruch Chorzów
Idol – Krzysztof Warzycha
Hobby – sport, poker

 

Swoją przygodę z piłką rozpocząłeś w szkółce piłkarskiej Stadion Śląski, następnie występowałeś w Olimpii Piekary Śląskie, Eintrachtcie Nordhorn, BV Cloppenburg, Fortunie Düsseldorf oraz obecnie w 1. FC Kleve. Jak oceniasz swój pobyt w tych klubach?
 
Szkółka piłkarska Stadion Śląski -  wspominam ją bardzo mile i z sentymentem. To tam stawiałem moje pierwsze kroki piłkarskie, tam zagrałem moje pierwsze mecze i zdobywałem pierwsze doświadczenia. Pamiętam mojego pierwszego trenera Pawła Krężla, który już nie żyje. Grałem tam od siódmego roku życia. Z wieloma kolegami utrzymuję kontakt do dzisiaj.
 
Olimpia Piekary Śląskie – tam zagrałem moje pierwsze poważniejsze mecze. Byliśmy dwa razy na turnieju piłkarskim w Niemczech. W 2000 roku zostałem najlepszym strzelcem turnieju i dostałem pierwszą propozycję gry w Niemczech.
 
Eintracht Nordhorn – mój pierwszy klub w Niemczech. Przyjechałem tam w wieku 20-tu lat. Nie było łatwo, ponieważ nie znałem języka. Dużo pomagała mi rodzina i przyjaciele z Polski. Grałem tam pięć lat. Zawsze graliśmy na „szpicy“, jednak nigdy nie udało się nam awansować, nawet, gdy zdobyliśmy 82 punkty, to nie wystarczyło. Najlepiej wspominam holenderskiego trenera Theo Vonka.
 
BV Cloppenburg – Przyjście do tego klubu okazało się strzałem w dziesiątkę. Tam zagrałem najlepszy sezon w mojej karierze. Od pierwszego dnia czułem się świetnie w tym klubie. Tam udało mi się pokazać, co potrafię. Po pierwszym sezonie dostałem wiele propozycji, w tym też z 2. Bundesligi. Nie dano mi wolnej ręki, ponieważ kontrakt miałem jeszcze podpisany na następny rok. Dowiedziałem się, że nie jestem na sprzedaż. Byłem zawiedziony, co odbiło się na mojej grze w pierwszej połowie następnego sezonu. W drugiej pokazałem ponownie na co mnie stać i dostałem propozycję z Fortuny Düsseldorf.
 
Fortuna Düsseldorf – był to klub zupełnie inny od poprzednich. Tam było wszystko profesjonalne i chodziło o duże pieniądze. Koledzy z drużyny nie byli przyjaciółmi, jak w poprzednich klubach, byli rywalami i konkurentami. W tej rzeczywistości nie potrafiłem się odnaleźć, ponieważ jestem osobą bardzo przyjacielską. Podczas pobytu w Fortunie poznałem wiele znanych osób.
 
1. FC Kleve – po ciężkim dla mnie roku w Fortunie tutaj ponownie doszedłem do siebie. W Kleve czuję się naprawdę dobrze. Wszyscy są tutaj bardzo mili, w razie potrzeby zawsze można liczyć na pomocną dłoń. Mam również w drużynie dwóch kolegów z Polski. Szkoda, że w zeszłym roku spadliśmy do niższej ligi, niczego nie da się jednak zmienić. Musimy walczyć, aby utrzymać się w tym sezonie, a być może awansować w następnym
 
Gdybyś pozostał w Düsseldorfie grałbyś teraz w 2. Bundeslidze. Dlaczego zdecydowałeś się odejść do Kleve?
 
Chętnie grałbym dzisiaj w 2. Bundeslidze, kto by nie chciał? Los potoczył się inaczej, jednak niczego nie żałuję. Rok w Düsseldorfie były najcięższym rokiem w moim życiu. Dałem z siebie wszystko, żeby grać najlepiej i być jak najlepszym. Cały okres przygotowawczy wyszedł mi wspaniale. Byłem pewny, że będę w pierwszej jedenastce, wszystko na to wskazywało. Jednak tak się nie stało, ku mojemu i innych zaskoczeniu. Konkurencja była duża, chodziło o duże pieniądze. Wszystko wskazuje na to, że za moimi plecami ktoś kopał dołki. Nie doceniono mnie tam, dlatego wolałem odejść. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego nie dostałem szansy, na którą zasłużyłem, nawet dziennikarze z gazet pytają „dlaczego“?
 
Po spadku 1. FC Kleve z Regionalligii wielu kibiców liczyło, że pobyt w NRW-Lidze będzie trwał tylko jeden sezon, jednak przed zakończeniem rundy jesiennej znajdujecie się przed strefą spadkową, co jest tego powodem?
 
Wszystko zrobił kryzys finansowy. W zeszłym roku klub wydał wiele pieniędzy na nowych zawodników, jednak nie powiodło się i do tego jeszcze spadliśmy. Wielu dobrych zawodników musiało odejść, a na nowych nie było pieniędzy. Nasza kadra liczy zaledwie 18-tu zawodników, więc każda kontuzja jest dla nas katastrofą. Gramy wieloma młodymi zawodnikami z drugiej drużyny, którzy nie mają wielkiego doświadczenia, pomimo tego wierzę, że uda się nam utrzymać w lidze.
 
Kibicujesz jakiemuś polskiemu klubowi?
 
Od dzieciństwa kibicuję Ruchowi Chorzów. Jest to tradycja w naszej rodzinie, już mój dziadek był ich fanem. Jestem całkowicie oddany tej drużynie, żałuję, że nie mogę widzieć ich żadnego meczu na żywo. W Polsce mieszkałem 5 minut od stadionu. Czasami udaje mi się obejrzeć mecz w telewizji, regularnie czytam o mojej drużynie w internecie, dzięki temu jestem ze wszystkim na bieżąco.
 
Gdybyś otrzymał interesującą ofertę z polskiego klubu to…
 
Chętnie wróciłbym do kraju, jednak podjęcie tej decyzji nie jest łatwe. Żyję już tutaj z rodziną dziesięć lat, w Polsce muszę zacząć od nowa. Gdybym dostał propozycję z polskiego klubu, byłoby to dla mnie coś wspaniałego. Nie zawahałbym się ani chwili. To byłaby wspaniała okazja, którą z pewnością bym wykorzystał. Chętnie zakończyłbym swoją karierę w Polsce.
 
Na koniec zdradź nam swoje plany na przyszłość ?
 
Do dwóch lat planuję powrót do ojczyzny. Lata spędzone w Niemczech wspominam bardzo mile, pomimo tego tęsknię za Polską. Tam mam całą rodzinę, znajomych, przyjaciół. Chcę aby dzieci chodziły w Polsce do szkoły, a ja otworzę tam jakiś interes.
 
Dziękuję za udzielenie wywiadu.
 
Pozdrawiam redakcję, czytelników bundesliga.pl oraz wszystkich moich znajomych.

 

ZDJĘCIA

 

Z meczu TSV Germania Windeck - 1. FC Kleve

 

Z meczu 1. FC Kleve - VfB Speldorf

 

Podczas pobytu w Cloppenburgu

 

Z piłkarzem 1. FC Kleve rozmawiał Peter Ciper (ELO).

powrót

© 2010-2000 wszystko o niemieckiej piłce nożnej - wszystkie prawa zastrzeżone!
projekt: P.Zamirski | combinezone.com