Przedsmak finału Ligi Mistrzów
Sobotnie spotkanie Borussii Dortmund z Bayernem Monachium było zaledwie przedsmakiem tego, co 25 maja wydarzy się na stadionie Wembley w Londynie. Choć stawką meczu na Signal Iduna Park był przede wszystkim prestiż, to nie brakowało ostrych wejść i przepychanek. Gorąca atmosfera udzieliła się nie tylko piłkarzom, ale także trenerom i menedżerom.
Zaczęło się już w 10. minucie od faulu Anatolija Tymoszczuka na Robercie Lewandowskim. Ukrainiec brutalnie wszedł w nogi Polaka, zachował się bezsensownie - "Lewy" przebywał w środkowej strefie boiska. Na chwilę trybuny na Signal Iduna Park zamarły, obawiano się najgorszego: kontuzji eliminującej napastnika z kolejnych spotkań Borussii, a zwłaszcza z finału Ligi Mistrzów. Na szczęście były piłkarz m.in. Lecha Poznań szybko wrócił do gry, a Tymoszczuk został ukarany żółtą kartką.
W drugiej połowie mecz zaostrzył się na dobre. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał obrońca Bayernu, Rafinha. Brazylijczyk uderzył w twarz Jakuba Błaszczykowskiego. Przewinienie było ewidentne i decyzja arbitra nie podlegała dyskusji. Schodząc z murawy doszło jeszcze do słownej utarczki, w którą wmieszali się trener BVB Jurgen Klopp i dyrektor sportowy ekipy z Bawarii, Matthias Sammer.
Mało brakowało, a na dziesięć minut przed końcem sytuacja mogła się powtórzyć. Lewandowski i Jerome Boateng mieli spięcie w polu karnym, doszło nawet do starcia "czoło w czoło", ale tym razem piłkarze zdołali opanować emocje i po chwili odpuścili bojąc się dalszych konsekwencji.
Działo się więcej - doszło do zwarcia z udziałem Felipe Santany i Emre Cana, ucierpiał Manuel Neuer, który został kopnięty w głowę przez Juliana Schiebera.
W całym spotkaniu żółte kartki (plus czerwona dla Rafinhy) zobaczyło czterech piłkarzy Bayernu oraz Błaszczykowski (pomyłka arbitra, który sądził, że Polak faulował Rafinhę). 25 maja na Wembley powinno być jeszcze bardziej gorąco.
Eurosport














