Breno - podpalił dom, siedzi w więzieniu i podpisał kontrakt z...
W 2011 r. 23-letni Breno został skazany za podpalenie wynajmowanego domu w Monachium. Zawodnik Bayernu miał depresję spowodowaną kontuzją, aż w końcu postanowił się wyżyć i pod wpływem alkoholu doprowadził do pożaru. Wnikliwe śledztwo wykazało, że Breno działał w pojedynkę, a do tego w tak nieprzemyślany sposób, że w płomieniach mogły stanąć inne, znajdujące się nieopodal wille.
Obrońca piłkarza chciał, by trafił do więzienia maksymalnie na dwa lata, ale sąd w Monachium był nieubłagany i skazał Breno na trzy lata i siedem miesięcy pozbawienia wolności. Mimo wszystko są tacy, którzy wierzą, że zawodnik wcześniej opuści zakład penitencjarny. Należą do nich przede wszystkim działacze Sao Paulo.
To właśnie w tym klubie Breno rozpoczynał swoją karierę i bardzo szybko został uznany za wyróżniającego się obrońcę. Chciały go m.in. Milan i Juventus, ale ostatecznie w 2008 r. trafił do Bayernu Monachium, gdzie nie potrafił przebić się do podstawowego składu i w ciągu czterech lat rozegrał zaledwie 21 spotkań. Niewiele lepiej było w Norymberdze, gdzie Brazylijczyk wystąpił tylko w ośmiu meczach.
W Sao Paulo wierzą, że sąd w 2013 r. zwolni defensora i zezwoli mu na wykonywanie zawodu. Piłkarz, przy pomocy swojego adwokata, podpisał trzyletni kontrakt. Zarobki nie zostały ujawnione, ale prawdopodobnie nie są one zbyt duże.
Sao Paulo wyciągając pomocną dłoń w kierunku swojego byłego podopiecznego, zdaniem brazylijskich mediów, liczy na rewanż: dobrą grę i zaangażowanie za stosunkowo niewielkie pieniądze.
Lada moment klub chce poprosić sąd o zwolnienie warunkowe. Dla Breno to być może ostatnia szansa, na powrót do zawodowego futbolu.
Eurosport














