Andrzej Kobylański: mój syn będzie grał dla Polski
Martin Kobylański w ostatnim dniu letniego okienka transferowego niespodziewanie przeszedł z Energie Cottbus do Werderu Brema. Wydawało się, że 18-latek będzie musiał spędzić trochę czasu w drużynie do lat 23, ale… – Jest bliski debiutu w Bundeslidze – poinformował ojciec piłkarza, Andrzej Kobylański.
Czy to prawda, że Martin poczyna sobie coraz śmielej w Werderze?
Andrzej Kobylański: - Jestem właśnie u niego w Bremie, przywieźliśmy z żoną trochę wałówki. Młody musi się dobrze odżywiać (śmiech). Widziałem poniedziałkowy trening pierwszej drużyny, z którą już ćwiczy Martin. Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem. Młody wygląda bardzo dobrze.
Prezentuje już poziom seniorski?
- Najważniejsze, że Martin w końcu ma szansę prawdziwego pokazania się i właśnie tego chcieliśmy. Syn ostatnie dwanaście lat spędził w Energie Cottbus. Przeszedł wszystkie szczeble szkolenia, grał w kolejnych zespołach młodzieżowych. Zatrzymał się na drużynie do lat 23. To znaczy trenował z pierwszym zespołem, ale – podobnie jak wszyscy młodzi zawodnicy – służył szkoleniowcowi tylko do noszenia bramek i piłek. Rudi Bommer wolał stawiać na graczy, którzy mieli ponad 30 lat. Chyba lepiej się z nimi dogadywał. W Werderze jest zupełnie inaczej.
Kiedy syn zadebiutuje w pierwszej drużynie?
- Martin radzi sobie na treningach bez żadnego problemu. Jest gotowy, aby grać w pierwszym zespole. Występuje już w sparingach. Wszystko pomalutku się układa. Wierzę, że młody już niedługo zadebiutuje w Bundeslidze.
Uda się w tym roku?
- Tego byśmy sobie życzyli, ale wiadomo, jak jest. Trener Thomas Schaaf ma na razie wykrystalizowaną kadrę i młodzi muszą poczekać na szansę. Ale na pewno ją dostaną, bowiem ten szkoleniowiec słynnie z dobrej pracy z młodzieżą i odważnego stawiania na debiutantów. Już teraz jest kilku młokosów, którzy cały czas są blisko pierwszej drużyny. W tym Martin. Schaaf daje im odczuć, że są potrzebni.
Często bywa pan u syna w Bremie?
- Młody jest tutaj od połowy września, ja przyjechałem do niego po raz trzeci. Ostatni raz półtora miesiąca temu. Tylko prawda jest taka, że przez kilka ostatnich tygodni Martin cały czas jeździł na zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski. Teraz wrócił na dłużej i dlatego postanowiliśmy z żoną go odwiedzić. Zobaczyć, jak sobie radzi.
Martin grał w młodzieżowych reprezentacjach i Niemiec, i Polski. Ostatnio coraz częściej jeździe jednak na biało-czerwoną kadrę. To znaczy, że już zdecydował, który kraj będzie reprezentował?
- Rzeczywiście, Martin zadomowił się już w polskiej młodzieżówce. Bardzo chętnie jeździ na zgrupowania, dobrze się na nich czuje. Dlatego nie będzie już żadnych innych decyzji w tym temacie. Syn będzie grał dla Polski.
Paweł Drażba
Eurosport














