Robert Lewandowski: pełen luz

Do meczu z Anglią w kwalifikacjach mistrzostw świata pozostało już tylko kilka dni. Robert Lewandowski ma już jednak za sobą przedsmak pojedynków, które przyjdzie mu toczyć z bramkarzem Brytyjczyków Joe Hartem. Na razie w ich rywalizacji jest 0:0, choć mogło być inaczej…

 

Punkt wywalczony na City of Manchester Stadium to sukces Borussii, czy mimo wszystko odczuwa pan niedosyt?
- To się dopiero okaże, dziś za wcześnie na ocenianie spotkania w Anglii w takich kategoriach - mówi Lewandowski. - Jeśli w rewanżu wygramy z Manchesterem i wyprzedzimy City w tabeli, to z pewnością nikt w Dortmundzie nie będzie na to oczko narzekał. Tym bardziej, że mecz mógł się wszystkim podobać, bo stworzyliśmy naprawdę dobre i emocjonujące widowisko.

 

Zebrał pan niezłe recenzje za grę i porcję krytyki za niewykorzystaną sytuację.
- Też uważam, że zaprezentowałem się z niezłej strony, a przecież nie tylko ja nie wykorzystałem dogodnej sytuacji. Mecz tak się ułożył, że gdyby oba zespoły strzeliły wszystko, co mogły, skończyłoby się pewnie 5:8. Dlatego nie ma sensu, abym wyrzucał sobie tę jedną zmarnowaną sytuację. Do końca fazy grupowej Ligi Mistrzów jeszcze nie raz będę miał okazję do rehabilitacji.

 

Czyli nie ma pan sennych koszmarów związanych z zaprzepaszczoną stuprocentową okazją, kiedy stanął pan "oko w oko" w Joe Hartem?
- Najmniejszych. Śpię dobrze, wysypiam się bez kłopotu, Hart nie mąci mi nocnego odpoczynku. Pewnie, mogłem zachować się lepiej, ale wszystko rozegrało się w ułamku sekundy, na dodatek pomyliłem się nieznacznie. Zastanawiałem się nawet, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby zakończenie akcji strzałem lewą nogą. Tyle że wtedy mógłbym w ogóle nie sięgnąć piłki, bo zagranie ze skrzydła było naprawdę mocne. Cóż, tak naprawdę zabrakło mi przede wszystkim odrobiony szczęścia.

 

Spodziewał się pan, że Hart może zaprezentować tak znakomitą formę?
- To nie była jakaś niespodzianka, Joe potwierdził tylko, że zasługuje na opinię jednego z najlepszych bramkarzy w Europie. Tyle że wcale nie trzeba było czekać aż do meczu z Borussią, aby wyciągnąć taki wniosek. Bo już wcześniej demonstrował dużą klasę.

 

To wszystko prawda, która jednak rzuca dość niekorzystne światło na szanse reprezentantów Polski na pokonanie Harta w meczu kwalifikacji mistrzostw świata.
- Spokojnie. Ja naprawdę nie nabawiłem się kompleksu Harta, miałem tylko jedną jedyną okazję. Drugą powinienem już wykorzystać. Zresztą wysokie umiejętności i bardzo dobra forma angielskiego bramkarza zaprezentowana w meczu z Borussią nie oznaczają, że nie będzie wyjmował piłki z siatki 16 października. To przecież będzie zupełnie inne spotkanie, a szczęście nie zawsze musi być po jego stronie.

 

Miał pan okazję chwilę z nim pogadać w Manchesterze?
- Nie, właściwie tylko się przywitaliśmy i zdawkowo pozdrowiliśmy. Mam nadzieję, że po meczu w Warszawie będzie więcej przyjemnych dla mnie powodów do dyskusji.

 

A z kim wymienił się pan na koszulki?
- Z nikim. Zachowałem strój, w którym wystąpiłem w Manchesterze.

 

Mam rozumieć, że jest dla pana najcenniejszy i będzie lepszą pamiątką niż na przykład koszulka Mario Ballotellego?
- Tego nie powiedziałem. Po prostu w zespole gospodarzy najwyraźniej zabrakło chętnego na moją koszulkę, w każdym razie nikt do mnie podszedł, a ja nie mam w zwyczaju inicjować takich wymian. Jestem otwarty, jeśli po rewanżu w Dortmundzie ktoś z Manchesteru do mnie podejdzie, chętnie się zamienię na koszulki.

 

Jaki wpływ na pańską postawę w Manchesterze miała obecność na trybunach menedżera Czerwonych Diabłów?
- Żadnego. Nawet nie miałem świadomości, że trener Ferguson ogląda spotkanie na żywo.

 

Trochę pan chyba kituje. Przecież angielska prasa pisała, że sir Alex pojawi się na stadionie, żeby popatrzeć tylko i wyłącznie na Lewandowskiego.
- Naprawdę nic mi na ten temat nie było wiadomo. Zresztą angielska prasa pisała w przeszłości różne rzeczy, które potem nie znajdywały potwierdzenia w faktach. A przecież Ferguson mógł zasiąść na trybunach z tysiąca innych powodów.

 

Tyle że po meczu media z Wysp poinformowały, że już w zimowym okienku transferowym United po raz kolejny złoży Borussii ofertę, tym razem przewyższającą 20 milionów euro.
- Trudno mi się nawet odnieść do tego zagadnienia, na które nie mam najmniejszego wpływu. Nie planowałem zmiany klubu w trakcie sezonu, mam ważny kontrakt z Borussią, koncentruję się na tym, żeby jak najlepiej wypaść w każdym kolejnym spotkaniu, chciałbym zaliczyć

Piłka Nożna