Kontuzja Błaszczykowskiego, kapitan nie zagra z Anglią

Kapitan reprezentacji Polski doznał urazu w 36. minucie wyjazdowego niedzielnego spotkania Borussii Dortmund z Hannoverem 96. Jakub Błaszczykowski nie był w stanie samodzielnie pójść do szatni. Wedle informacji zamieszczonych na oficjalnym profilu kapitana polskiej reprezentacji na facebooku, jego występ w meczu eliminacji mistrzostw świata z Anglią jest wykluczony.

 

Selekcjoner Waldemar Fornalik ma zatem mieć kolejny problem. Kontuzjowani na co najmniej kilka miesięcy są skrzydłowi Maciej Rybus i Sławomir Peszko. Ten drugi miał wrócić do kadry.

 

Błaszczykowski odniósł kontuzję w momencie, gdy próbował dośrodkować z prawej strony.

 

Stanął bardzo nieszczęśliwie i prawdopodobnie poważnie skręcił lewą kostkę. Do szatni sprowadzili go masażyści. Na oficjalnym profilu na facebooku Błaszczykowskiego pojawiła się informacja, że kapitan polskiej reprezentacji będzie musiał pauzować od 4 do 6 tygodni.

 

- To może być poważne osłabienie kadry. Nie wyglądało to dobrze - mówił na gorąco komentujący ten mecz w Eurosporcie 2 Andrzej Juskowiak. - Trener Fornalik będzie teraz musiał szukać jakiegoś skrzydłowego z polskiej ligi. Na prawej mógłby zagrać jednak także Kamil Grosicki, który wrócił do składu Sivassporu. Nie biorę jednak za taki wybór odpowiedzialności - dodawał były reprezentant Polski.

 

Powszechnie wiadomo, że urazy odniesione samoczynnie często są o wiele bardziej poważne niż te spowodowane przez rywala. Jeśli doszło do naderwania, bądź zerwania więzadeł to przerwa potrwa bardzo długo.

Na dodatek w samej końcówce pierwszej połowy bardzo ryzykownie w obronie zagrał Łukasz Piszczek. Prawy defensor BVB po znakomitej interwencji wpadł na słupek. Mocno uderzył się w genitalia.

 

- Pamiętam taką akcję z przeszłości. Kiedyś jak strzelił gola w Wolfsburgu to w takiej sytuacji więzadła krzyżowe zerwał szwedzki stoper Kaiserslautern Michael Schjonberg, Musiał po tym zakończyć karierę - wspominał w rozmowie z eurosport.onet.pl Juskowiak.

 

Piszczek po przerwie pojawił się na murawie. Na szczęście nic mu się nie stało.

 

Eurosport