Sobiech: miałem odejść z Hannoveru

- O powołaniu dowiedziałem się po wczorajszym treningu kadry młodzieżowej. Dzisiaj o 5:40 miałem wylot z Gdańska do Wrocławia - mówi dowołany do kadry Artur Sobiech.

 

Napastnik Hannoveru 96 jeszcze wczoraj trenował z kadrą młodzieżową. Dopiero po zajęciach dostał wiadomość, że ma zmienić otoczenie i przyjechać do Wrocławia. Dla Artura Sobiecha nie jest ważne, w jaki sposób i w jakich okolicznościach znalazł się w kadrze.

 

- Każde powołanie do reprezentacji jest ogromnym wyróżnieniem. Przede wszystkim zapracowałem sobie na to powołanie i myślę, że nie dostałem go na wyrost - powiedział dziennikarzom sześciokrotny reprezentant Polski.

 

Fakt, że 22-latek dołączył do zespołu dopiero dzisiaj, stawia go na mało korzystnej pozycji, jeżeli chodzi o walkę o miejsce w składzie. Zmęczenie i niewyspanie mogą dać się we znaki, a biorąc pod uwagę, że kadra przed meczem z Mołdawią odbędzie jeszcze tylko dwa treningi, nie daje dużych szans na występ młodemu napastnikowi. Zwłaszcza że Sobiech lubi grać na pozycji, na której konkurencja w postaci Roberta Lewandowskiego jest raczej nie do pokonania, a ostatni mecz z Estonią tylko to potwierdził.

 

- Mecz z Estonią w moim wykonaniu nie należał do najlepszych. Czy liczyłem na kolejne powołanie? Już wcześniej wiedziałem, że jadę na kadrę młodzieżową. Dalej jednak trenowałem i ciężko pracowałem na swoją pozycję - przekonywał.

 

W klubie udało mu się wywalczyć miejsce w zespole. Trener Mirko Slomka przekonał się do polskiego napastnika, przede wszystkim dlatego, że jak przyznaje sam Sobiech, po raz pierwszy przepracował okres przygotowawczy bez żadnej kontuzji. Przed sezonem rozważał jednak odejście z Hannoveru.

 

- Były takie plany, ale nie dostałem zgody od trenera. Teraz nie mam problemów zdrowotnych, więc widać, że forma rośnie i będzie rosła. Każda bramka dodaje pewności. W klubie mam sporą konkurencję, więc wywalczenie miejsca w pierwszym składzie Hannoveru jest sporym sukcesem. Myślę, że wykorzystałem szansę, którą otrzymałem - analizuje swoją pozycję Sobiech.

 

W kadrze jednak konkurencja jest silniejsza. Aż czterech powołanych napastników może świadczyć o tym, że trener Waldemar Fornalik po raz kolejny będzie chciał zagrać dwójką napastników. Mołdawia to rywal idealny na takie ustawienie, bo patrząc na statystykę, która w tym przypadku jest okrutna, polska reprezentacja w meczach o punkty nie wygrała od kwietnia 2009 roku. Wtedy Polacy pokonali San Marino 10:0.

 

Eurosport