Cezary Kucharski był na derbach Manchesteru. Szykuje się...

Przyszłość Roberta Lewandowskiego stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Po ostatnich słowach jego menedżera, szef BVB stanowczo stwierdził, że ma jeszcze dwa lata kontraktu. Cezary Kucharski wie, że jego klient jest atrakcyjnym "towarem" na rynku transferowym i próbuje to wykorzystać.

 

Poniedziałkowe derby Manchesteru, w których górą okazało się City, wzbudziły ogromne zainteresowanie. Na Etihad Stadium pojawili się między innymi teść Sergio Agüero, Diego Maradona, Liam Gallagher z zespołu Oasis oraz... właśnie Kucharski, który już wspominał o tym, że The Citizens reprezentują poziom odpowiedni dla Roberta Lewandowskiego.

 

Sama jego obecność w Manchesterze powinna wzbudzić czujność u działaczy Borussii, nawet jeśli do żadnych rozmów z przedstawicielami City nie doszło. Tym bardziej, że Kucharski gra na nową umowę dla "Lewego", dzięki której Polak zostanie jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy mistrza Niemiec. Brytyjskie media poinformowały ostatnio, że reprezentant Polski znalazł się na celowniku takich klubów, jak Chelsea Londyn, Arsenal Londyn i właśnie obecny lider Premier League.

 

- To, czy w następnym sezonie Robert nadal będzie grał w Borussii, jest sprawą otwartą - powiedział niedawno Kucharski "Westfaelische Rundschau". To wywołało niemałe zamieszanie w Dortmundzie, a niemieckie media zaczęły pisać o "irytacji" spowodowanej negocjacjami w sprawie nowego kontraktu dla "Lewego". Pełnomocnik zawodnika jest przekonany, że dwukrotna podwyżka zarobków, jaka jest oferowana jego klientowi, to o wiele za mało i dlatego od jakiegoś czasu mówi o niepewnej przyszłości napastnika w Dortmundzie.

 

Słowa Kucharskiego doczekały się zdecydowanej reakcji ze strony szefa BVB. - Lewandowski będzie grał w następnym sezonie w Borussii, a może nawet i jeszcze w kolejnym - powiedział niemieckim mediom przypominając, że napastnik ma umowę ważną "nie do 2012 czy 2013, ale aż do 2014 roku". Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie w Dortmundzie nie będzie już grał Shinji Kagawa, dlatego ewentualna strata najlepszego strzelca obecnego sezonu byłaby poważnym ciosem dla drużyny Juergena Kloppa.

 

Lewandowski po przyjściu do Borussii musiał się zmierzyć nie tylko z nowym otoczeniem, ale i barierą językową. Teraz, pytany o to, jakiego języka chciałby się nauczyć w kontekście przyszłego transferu, wymienia angielski i hiszpański. Na brak ofert z obu lig nie mógłby narzekać, ale póki co on i jego menedżer liczą na lepsze zarobki po świetnym sezonie w wykonaniu napastnika. - Nie musi nigdzie odchodzić, ale podwyżka musi być znacząca - powiedział Kucharski na antenie Radia Zet.

 

futbolnews.pl