Kacper Przybyłko typowany na następcę R. Lewandowskiego

Kacper Przybyłko to imię i nazwisko, które niewiele mówi kibicom piłkarskim. Na razie. Piłkarz póki co pozostaje anonimowy, ale już teraz uważany jest za wielki talent i porównywany do Didiera Drogby. A w przyszłości może zostać następcą Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski.

 

Przybyłko w zimie przeniósł się z Arminii Bielefeld do 1.FC Koeln. W byłym zespole Artura Wichniarka przeszedł wszystkie szczeble juniorskiej kariery, w lecie ubiegłego roku został zawodnikiem drużyny rezerw. Miał wtedy 18 lat i cztery miesiące. Do momentu, w którym zamienił Bielefeld na Kolonię, zdobył 15 bramek w 13 spotkaniach na piątym szczeblu rozgrywek ligowych. Transfer do drużyny "Kozłów" oznaczał więc dla niego awans sportowy o jeden poziom (rezerwy kolońskiego klubu występują w Regionallidze West).

 

Dyrektor sportowy klubu, Volker Finke, musiał sporo się napracować, żeby pozyskać polskiego napastnika. W wyścigu o jego podpis udało mu się jednak wygrać z Borussią Dortmund, Bayerem Leverkusen i TSG 1899 Hoffenheim. Jak sam przyznał, z Przybyłką od razu złapał wspólny język.

 

Lepszego debiutu nie mógł sobie wymarzyć. Po raz pierwszy zagrał w nowym zespole przeciwko drużynie rezerw VfL Bochum i niespełna kwadrans po wejściu na boisko trafił do siatki. Miał też udział przy kolejnej bramce, która padła cztery minuty później. Ten mecz popularne "Kozły" wygrały 4:0, ale w następnych spotkaniach nie było już tak różowo. Ekipa Dirka Lottnera zaliczyła trzy porażki z rzędu, a Przybyłko pojawił się na boisku w dwóch z nich. - Kacper ma ogromny potencjał, ale jego koledzy nie znają go jeszcze dobrze - tłumaczył go wtedy trener.

 

Pochodzi z usportowionej rodziny. Jego matka Violetta zajmowała się lekkoatletyką, a ojciec, Mariusz, także był piłkarzem. To właśnie on był pierwszym trenerem Kacpra i jego brata bliźniaka - Jakuba. - Zawsze uczył nas, żeby podawać i strzelać także słabszą nogą, niezależnie od tego, gdzie poleci piłka - ujawnił Kacper, który ma jeszcze starszego brata, Mateusza.

 

Jakub gra na pozycji defensywnego pomocnika i występuje obecnie w drużynie Wuppertal SV. Z kolei Mateusz poszedł w ślady matki i ćwiczy lekką atletykę w Bayerze Leverkusen.

 

W Niemczech mówią o Kacprze, że to wielki talent. Komplementów nie szczędził mu także dyrektor sportowy jego byłego klubu. - To bardzo utalentowany piłkarz. Ma przed sobą fantastyczne perspektywy. Wychował się w Arminii, a teraz zrobił kolejny krok w swojej karierze, przechodząc do 1.FC Koeln. A pytało o niego wiele znanych klubów - powiedział Samir Arabi, dyrektor sportowy klubu z Bielefeldu. - On zrobi jeszcze furorę. Ten chłopak jest świetny - chwalił z kolei zawodnika trener rezerw VfL Bochum Iraklis Metaxas. Przyznał, że jego klub także chciał pozyskać Przybyłkę, ale piłkarz zdecydował się przyjąć ofertę 1.FC Koeln.

 

W Kolonii wiążą z Polakiem spore nadzieje. - Obserwowaliśmy go wiele razy. Dołączył do grona naszych zawodników, którzy w przyszłości powinni przebić się do pierwszego składu - powiedział Volker Finke, dyrektor sportowy "Kozłów".

 

Talent zawodnika potwierdził już Władysław Żmuda, selekcjoner reprezentacji do lat 19. - Kacper ma dobre warunki fizyczne. W każdym meczu ma jakąś okazję, piłka go "szuka". A do tego ma odpowiedni charakter. Wychował się w tak zwanej "niemieckiej szkole". Na nic nie narzeka, jest pracowity - powiedział Żmuda. Były reprezentacyjny obrońca pochwalił go także na wszechstronność - piłkarz 1.FC Koeln może występować nie tylko jako najbardziej wysunięty zawodnik, ale także grać za plecami napastnika, a w razie konieczności także na skrzydle.

 

Komplementów nie szczędził jemu i bratu-bliźniakowi Radosław Mroczkowski, obecny szkoleniowiec Widzewa, a kilka lat temu opiekun kadry narodowej do lat 15, w której zaliczyli swój debiut w biało-czerwonych barwach. - To znakomici zawodnicy. Zachwycili mnie techniką, koordynacją ruchową i umiejętnościami taktycznymi - chwalił braci Przybyłków.

 

Przybyłko, zapytany o przyszłość, nie ma wątpliwości - chce zadebiutować w pierwszej reprezentacji Polski. Napastnik posiada dwa paszporty, więc teoretycznie mógłby zagrać także dla reprezentacji Niemiec. Takie rozwiązanie nie wchodzi jednak w grę. - Mam polskie serce - powtarza. Żeby nie być gołosłownym, co lato odwiedza swoją rodzinę w Polsce. Duży wpływ na to przywiązanie do biało-czerwonych barw mieli rodzice. - Wychowywaliśmy ich na patriotów - przyznał Mariusz Przybyłko.

 

Póki co fachowy serwis Transfermarkt.de wycenia go na 150 tysięcy euro. Jego kontrakt w Kolonii wygasa po zakończeniu obecnego sezonu, ale wszystko wskazuje na to, że zostanie tam na dłużej. O ile wcześniej nie zgłoszą się po niego lepsze kluby. W ostatnią sobotę po raz piąty wystąpił w drużynie rezerw i już po pięciu minutach gry wpisał się na listę strzelców. 25 marca skończy 19 lat.

 

futbolnews.pl