Energie Cottbus liczy, że zarobi miliony na...
Energie Cottbus liczy, że zarobi miliony na transferze Martina Kobylanskiego.
Energie Cottbus to skromy klub z Chociebuża przy granicy z Polską. Ale w Niemczech już został okrzyknięty kuźnią talentów. Przed tym sezonem oddano do Bayernu Monachium jednego gracza, a teraz działacze już liczą ogromne zyski za sprzedaż dwóch kolejnych, w tym Martina Kobylanskiego.
- Co rok wkładamy 2 mln euro w szkolenie. Ale to się nam opłaca. Zarabiamy na transferach piłkarzy. Jesteśmy takim oknem wystawowym - zdradza prezydent klubu, Ulrich Lepsch w rozmowie z "Bildem". - U nas mogą pokazać się młodzi gracze.
Widać pierwsze efekty takiej polityki. Nils Petersen trafił do Bayernu Monachium za 2,8 mln euro. Kwota jest tylko pozornie niska, bo w kontrakcie jest wiele klauzul, które znacznie ją zwiększą w zależności od występów piłkarza. Młody snajper nieoczekiwanie szybko pokazał wysokie umiejętności. W Bayernie w dziesięciu meczach, mimo że najczęściej był rezerwowym, strzelił cztery gole.
"Ale Energie ma kolejne diamenty" - podkreśla "Bild". To 17-letni Leonardo Bittencourt oraz jego rówieśnik, Martin Kobylański. Ten pierwszy prawdopodobnie po sezonie odejdzie do Borussii Dortmund. Mówi się o sumie 3,5 mln euro. Z kolei piłkarzem, o którego walczą reprezentacje Polski i Niemiec, interesują się właściwie wszystkie kluby Bundesligi, w tym Bayernu. Piłkarza oglądali też wysłannicy Manchesteru United. Obydwaj piłkarze w tym sezonie już pobili rekordy. Zostali dwaj najmłodszymi debiutantami w historii klubu.
Energie przez ostatnie pięć lat zainwestowało 10 mln euro w szkolenie młodzieży, ale w klubie liczą, że dzięki m.in. Kobylańskiemu nakłady się zwrócą. Tymczasem młody gracz wciąż zastanawia się, dla jakiej reprezentacji zagra. Niemcy kuszą zawodnika, ale cały czas w kontakcie z ojcem piłkarza pozostaje również selekcjoner kadry U-17, Janusz Białek...
futbolnews.pl














