Lewandowski: poznałem język, kulturę, obyczaje i jest łatwiej
Robert Lewandowski jest najskuteczniejszym polskim piłkarzem w tym sezonie. Zdobył już 15 goli, z czego osiem w Bundeslidze. - Poznałem język, kulturę, obyczaje, nowe otoczenie i jest mi łatwiej. Także o bramki - przyznał napastnik Borussii Dortmund.
Lewandowski, jako ostatni z kadrowiczów powołanych przez trenera reprezentacji Franciszka Smudy dołączy do drużyny przygotowującej się we Wrocławiu do meczu z Włochami. Jeszcze we wtorek przed południem w Warszawie został zaprezentowany jako polski ambasador marki Gillette. W ostatnim czasie stał się jednym z najpopularniejszych i najbardziej zapracowanych, także poza boiskiem, polskich piłkarzy.
- Mam nadzieję, że uda mi się pogodzić wszystkie obowiązki. Na razie uczę się tej innej strony sportu i widzę w tym same plusy - powiedział.
Były zawodnik m.in. Znicza Pruszków i Lecha Poznań, który jesienią strzelił trzy gole w narodowych barwach, uważa, że piątkowe spotkanie z Włochami będzie jednym z trudniejszych dla reprezentacji w ostatnim czasie.
- Na pewno czeka nas trudne zadanie, ale gra z tak wymagającymi rywalami, jak Włosi czy wcześniej Niemcy, może nam wyjść tylko na dobre. Do Euro 2012 pozostało trochę czasu, więc jest czas na naukę - powiedział.
Jego zdaniem, mecz będzie miał spore znaczenie także ze względu na fakt, że to jedyna okazja do zapoznania się ze stadionem we Wrocławiu, gdzie Biało-Czerwoni rozegrają ostatnią potyczkę grupową w ME.
- Po Poznaniu i Gdańsku przychodzi kolej na Wrocław. Cieszę się, że powstają nowoczesne stadiony, a kibice mogą na nich oglądać grę w dobrych warunkach. O ile dobrze pamiętam, na inaugurację nowych obiektów reprezentacja nie przegrywa. Mam nadzieję, że w piątek będzie podobnie - dodał.
Lewandowski uważa, że z meczu na mecz reprezentacja Smudy gra lepiej, a pół roku wystarczy na wyeliminowanie pozostałych mankamentów. - Ciągle pracujemy, staramy się poprawiać poszczególne elementy i według mnie wszystko idzie w dobrym kierunku. Widać postęp - zaznaczył.
W drugim sezonie w Niemczech Lewandowski cieszy się pełnym zaufaniem trenera Juergena Kloppa i ma pewne miejsce w podstawowej jedenastce Borussii. W Bundeslidze zdobył dotąd osiem goli, czyli wyrównał osiągnięcie z poprzednich rozgrywek.
- Mam nadzieję, że nie stanie się nic nieprzewidzianego i jak strzelam bramki regularnie, tak będę to robił nadal. Na razie nie mam powodów do narzekań, choć najważniejsze są wyniki drużyny. Przez ten pryzmat często jesteśmy postrzegani - przekonywał.
Uważa, że procentuje cierpliwość i własne przekonanie, że pierwszy sezon może być trudny. - Ja byłem z siebie zadowolony. Głównie jako rezerwowy zdobyłem osiem goli, a to chyba niezły wynik jak na debiutanta. Teraz jest mi łatwiej. Poznałem język, a bez tego trudno w ogóle trudno egzystować w obcym kraju, poznałem obyczaje, kulturę, całe nowe otoczenie. To procentuje też na boisku. To jedna z przyczyn mojej wysokiej skuteczności - wyliczył.
Jak ocenił, przez rok w Borussii rozwinął się i dojrzał jako piłkarz. - Wiosną pewniakiem na "szpicy" był Lucas Barrios, a ja grałem nieco cofnięty. Na początku nie byłem zadowolony ze zmiany pozycji, ale teraz wiem, że dzięki temu wiele się nauczyłem, nabrałem doświadczenia - dodał Lewandowski.
Po dwóch latach przerwy dzięki niemu nazwisko polskiego piłkarza znowu znalazło się wśród strzelców bramek w Lidze Mistrzów.
- Przyjemne uczucie. Zresztą jak sama gra w Champions League. Mam nadzieję, że dzięki skutecznemu finiszowi nadrobimy straty z początku rozgrywek, kiedy nie szło nam najlepiej. A poziom? Dla polskiej drużyny na pewno przeskok byłby wielki, ale mecze Bundesligi wcale nie stoją na niższym poziomie i o zwycięstwa jest równie trudno - podkreślił.
2 grudnia w Kijowie odbędzie się losowanie grup turnieju finałowego ME. Lewandowski nie ma wymarzonych rywali, bo "trudno znaleźć w tej "16" nawet teoretycznie słabsze zespoły".
- Gdybym jednak miał na to wpływ, to z tych najsilniejszych wybrałbym Niemcy albo Francję. Nie chciałbym natomiast trafić na Anglię, bo zagramy z nią w eliminacjach mistrzostw świata i... wystarczy - podsumował.
PAP














