Kuba Błaszczykowski: Długo na ławce w Borussi nie wytrzymam

Kuba Błaszczykowski (26 l.) w trzecim kolejnym meczu kadry strzelił trzeciego gola (podobnie jak Robert Lewandowski). Pomocnik błyszczy w reprezentacji, ale w klubie jest tylko rezerwowym. Po wygranym 2:0 meczu z Białorusią, kapitan drużyny narodowej zdradził nam, że ma tego dość i jeśli trener Borussii nie zacznie na niego stawiać, może zmienić klub.

 

Właściwie strzela pan w każdym meczu reprezentacji. Skąd taka niezwykła skuteczność?

 

Kuba Błaszczykowski: - Robię swoje i ciężko trenuję. Cieszę się, że strzelam gole, zwłaszcza teraz, kiedy w klubie przeżywam ciężki okres. Nie ma nic lepszego niż dobra gra, poparta zdobywanymi bramkami i jeszcze asystami. Ale jeszcze ważniejsze, że jako reprezentacja osiągamy coraz lepsze wyniki i gramy z meczu na mecz lepiej. Wygrywamy albo remisujemy z naprawdę silnymi rywalami, to bardzo istotne. bo przecież na Euro nie będziemy mieli słabych przeciwników.

 

W klubie gra pan mało. Może to dzięki sportowej złości strzela pan te gole w kadrze?

 

Chciałbym i w Borussii, i w kadrze pokazywać jak najlepszą grę, strzelać gole. W reprezentacji mam duży kredyt zaufania od trenera Smudy, w klubie, niestety, tego nie ma. Nic na to nie poradzę, nie użalam się nad sobą, tylko robię swoje.

 

Dokucza panu rola rezerwowego?

 

Nie. Bo mam świadomość, że gdy wchodzę na ostatnie 30 minut, to robię dla zespołu więcej niż mój poprzednik przez godzinę. Niestety, nie zawsze jest to zauważane.

 

Czy to tylko plotka, że myśli pan o tym, żeby już w zimie zmienić klub?

 

Znam swoją wartość i swój potencjał. Trudno, żebym ciągle siedział na ławce rezerwowych i marnował swoje najlepsze lata, długo tak nie wytrzymam. Jeśli moja sytuacja w klubie się nie zmieni, to już w zimie będę chciał poszukać nowego otoczenia.

 

Czyli jednak, jako kapitana reprezentacji, uwiera pana rola rezerwowego? Nawet jeśli w drużynie mistrza Niemiec...

 

No, oczywiście, że uwiera. W meczach reprezentacji pokazuję, że jest trochę inaczej niż piszą o mojej grze niemieckie gazety. Ale jakoś nie mam z tym problemu. Niech sobie promują swoich, ja robię swoje. Jestem kapitanem reprezentacji Polski, a to duża odpowiedzialność.

 

Widzi pan postępy w grze reprezentacji w ostatnich miesiącach?

 

Oczywiście, ogromne! Jestem jednak daleki od hurraoptymizmu, bo przed nami jeszcze dużo pracy. Ale mamy już swój styl. Myślę, że przydały nam się także te słabsze mecze z przeszłości. Dzięki nim zrozumieliśmy jak olbrzymia presja będzie na nas ciążyła podczas mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie.

 

Przed ostatnimi meczami był pan sceptycznie nastawiony, szczególnie co do sensu eskapady do Korei.

 

Teraz z tych meczów i ich wyników jestem zadowolony. Ja również w nich dużo wygrałem. Chociaż oczywiście na te wyniki pracowała cała drużyna.

 

Se.pl