Smuda broni Sobiecha po fatalnym debiucie

Artur Sobiech zaliczył debiut-koszmar w meczu z Borussią Dortmund. Po sześciu minutach wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Napastnik miał podwójnego pecha, bowiem z trybun spotkanie obserwował Franciszek Smuda. Ale sam selekcjoner uważa, że to sędzia popełnił duży błąd...

 

- Po takim faulu niektórzy sędziowie dają po prostu rzut wolny, inni dodatkowo żółtą kartką. Ale czerwona to absolutna przesada. Dla Artura wszystko potoczyło się bardzo, bardzo pechowo - mówił selekcjoner o przewinieniu Polaka na Antonio da Silvie, cytowany przez "Hannoversche Allgemeine Zeitung". Smuda bezpośrednio z trybun AWD Arena obserwował mecz. Skierował też kilka słów bezpośrednio pod adresem młodego napastnika. - Artur powinien jak najszybciej o tym zapomnieć i robić swoje.

 

To pozytywne ocieplenie w stosunkach na linii Sobiech - Smuda. Kiedy piłkarz jeszcze występował w Polonii, wypowiedział się bardzo ostro o ewentualnej grze Manuela Arboledy dla kadry. - Nie potrzebujemy takiego reprezentanta - przyznał wprost. Selekcjoner odpowiedział: - Sobiech niech się lepiej nie wypowiada, kto ma być w reprezentacji, bo nie wiadomo, czy on się w niej znajdzie. Jako żółtodziób powinien trzymać język za zębami, bo to inni zadecydują, czy Manuel dostanie powołanie, czy nie.


Sobiech na razie walczy o miejsce w Hannoverze. Przed spotkaniem z Borussią chwalił go trener Mirko Slomka. - Artur robi duże postępy - powiedział. Po spotkaniu starał się go pocieszyć. - Nie było mowy o czerwonej kartce. Wielka szkoda tego młodego chłopaka - komentował na gorąco całe zdarzenie. Podobnego zdania był sam piłkarz. - To nie był faul na "czerwień" - powiedział cytowany przez "HAZ". Napastnika pocieszał również inny Polak Edward Kowalczuk, jeden z członków sztabu szkoleniowego H96.

 

Sobiech ma na razie sporego pecha. W meczu z Borussią Dortmund nie tylko zadebiutował, ale w ogóle po raz pierwszy usiadł na ławce rezerwowych. Do Niemiec Polak trafił z kontuzją kolana, dlatego pierwszy okres pobytu spędził na powrocie do zdrowia. Jeszcze niedawno nawet nie trenował z resztą drużyny. Ale Slomka wierzy w jego umiejętności, podobnie jak sam piłkarz, który wcześniej deklarował: - Nie czuję się gorszy od rywali (Didier Ya Konan, Mohammed Abdellaoue, Jan Schlaudraff - przyp. red.), podejmę rękawicę i będę walczył.

 

futbolnews.pl