Niemców trenuje... Jogi, który umie rzucić butem
Radosław Gilewicz o Joachimie Loewie przed meczem Polska - Niemcy.
- Dziś Jogi jest dużo bardziej opanowany. Kiedyś w szatni wpadał w szał - Radosław Gilewicz opowiada o zaprzyjaźnionym selekcjonerze reprezentacji Niemiec, Joachimie Loewie.
Z Jogim, bo tak mówię na Loewa do dziś, pracowałem w trzech klubach. Choć poznaliśmy się wcześniej, gdy jeszcze był piłkarzem. W 1993 roku, już jako zawodnik FC Sankt Gallen, grałem z Winterthur. Loew występował na środku obrony. Zakończył karierę w 1994 r. z powodu kontuzji. Po dwóch niezłych sezonach w Sankt Gallen trafiłem do VfB Stuttgart. W tym czasie na stanowisku trenera zatrudniono tam Rolfa Fringera, który wziął na swojego asystenta właśnie Loewa. Od początku stanowił pomost między drużyną a trenerem.
(...)
Na wiele nam pozwalał, ale w momencie, kiedy sytuacja tego wymagała, potrafił w szatni rzucić butem czy butelką. Okazało się, że świetnie umie radzić sobie z gwiazdami.
(...)
Pracował w Tirolu półtora roku, pod koniec zachował się znakomicie. Klub bankrutował, a on przez kilka ostatnich miesięcy rezygnował ze swojej wypłaty, by piłkarze dostawali wynagrodzenia szybciej niż sztab trenerski. Ostatecznie zamiast startować w eliminacjach Ligi Mistrzów, klub został rozwiązany.
Trafiłem do Austrii Wiedeń. Minęło siedem miesięcy i tym razem działacze klubu sami przyszli do mnie i zapytali, co sądzę o Loewie. Szukali następcy Christopha Dauma. Powiedziałem, że jestem na tak. I za kilka tygodni znów spotkałem na treningu Loewa.
Często oglądam wywiady z Loewem w telewizji. Kiedyś reagował pod wpływem emocji, teraz jest o wiele bardziej opanowany. Gdy wchodził w przerwie do szatni, to przeprowadzał krótką analizę. Wygłaszał kilka zdań, a następnie indywidualnie podchodził i mówił zawodnikom, co jest nie tak. Nigdy nie było ogólnego wytykania palcami. Pamiętam też jego wybuchy złości, w Austrii Wiedeń wpadł w taki szał, że w przerwie tak mocno uderzył lewą ręką w szafkę, że ta trzy razy zamknęła się i otworzyła - mówi Gilewicz.
Sports.pl














