Obrażony i pijany sam chciał wymierzyć sprawiedliwość

Pijany niemiecki kibic przerwał mecz sparingowy Borussii Dortmund z Polonią Warszawa (1:2) w Altach. I nie dlatego, że był wściekły na wynik spotkania. Przeciwnie, był zadowolony. Bo to kibic Schalke. Wybiegł na murawę, by "porozmawiać" z piłkarzem BVB Kevinem Grosskreutzem (23 l.)

 

Od lutego Grosskreutz jest największym wrogiem fanów Schalke. Wówczas na łamach "Rheinische Post" wywołał burzę.

 

- Nie wychodzę na boisko żeby wygrać z Schalke. Ja ich chce poniżyć i ośmieszyć. Wygranie meczu z nimi jest dla mnie ważniejsze niż każde zwycięstwo nad Bayernem Monachium. Co bym zrobił, gdyby mój syn okazał się kibicem Schalke? Oddał bym go do domu dziecka - powiedział, czym wprawił w stan euforii fanów Borussii.

 

Jak można domyślić się, z miejsca stał się wrogiem fanów z Gelsenkirschen.
Lewy pomocnik Borussii to wielki fan swojego klubu. Od dziecka był kibicem BVB, regularnie chodził na mecze ubrany w czarno-żółtą koszulkę i szalik.

 

Sparingowe spotkania Borussii często są przerywane. Rok temu podczas sparingu w Austrii z Columbia Floridsdorf na murawę wbiegło dwóch golasów z Wiednia.

 

Pijany fan Schalke wbiegł na boisko z odsłoniętym torsem i z koszulką swojego klubu w ręku. Grosskreutzowi na szczęście nic się nie stało.

 

Fakt.pl