Po meczu Polska-Francja...

Smuda: Za rok będziemy mocniejsi.

 

29 lat czekamy na wygraną z Francuzami. Poza tym czwartkowy mecz był w sumie setnym biało-czerwonych w Warszawie. Jednak się nie udało. Zadecydowała feralna 13. minuta i samobójcze trafienie Tomasza Jodłowca. Nie licząc gola Adriana Mierzejewskiego z Argentyną, piłkarze Polonii Warszawa mają pecha na nowym stadionie Legii. W ligowych derbach stolicy "swojaka" strzelił bowiem Maciej Sadlok.

 

- Czeka nas jeszcze kilka spotkań z silnymi przeciwnikami. Jeżeli to będą takie spotkania jak dzisiejsze to zawodnicy nabiorą jeszcze wiary w siebie. Wtedy osiągniemy cel jaki mamy na Euro, czyli wyjście z grupy. Francuzi rozegrali w ciągu tygodnia trzy mecze. Ja też miałem taki plan. Niestety Ekstraklasa postanowiła, że liga ma grać w maju siedem razy. To trochę chore, że zaczyna się bodaj 27 lutego i nagle na koniec tak się przyspiesza. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ta współpraca będzie lepsza. Mamy w kalendarzu także mecz w Lubinie z Gruzją. To może nie jest wielki rywal, ale nie jest taki zły. Jednak potem mamy Niemców, Włochów i paru jeszcze dobrych mamy. Będzie od kogo zbierać doświadczenia - powiedział Franciszek Smuda.

 

Matuszczyk: Można zauważyć progres.

 

- Francja strzeliła nam trochę głupią bramkę. Zabrakło szczęścia - powiedział Adam Matuszczyk po przegranej Polaków z Francją 0:1 na stadionie Legii w Warszawie.

 

Młody pomocnik zarówno z Argentyną jak i Francją wchodził na boisko na ostatnie kwadranse. Nie miał szans specjalnie zaistnieć, ale ważne było to, by odbudował formę.

 

- Te dwa mecze pokazały, że za rok będziemy mieli drużynę, która jest w stanie na Euro wyjść z grupy. To wszystko jeszcze nie jest na sto procent, ale rok temu z Hiszpanią to wyglądało zdecydowanie gorzej - stwierdził defensywny pomocnik FC Koeln.

 

Błaszczykowski: Mamy zalążek drużyny.

 

- Jestem daleki od tego, by po tym dwumeczu mówić, że jest super, pięknie i ekstra. Wydaje mi się jednak, że zagraliśmy dwa przyzwoite spotkania - stwierdził mimo przegranej z Francją 0:1 kapitan polskiej reprezentacji, Jakub Błaszczykowski.

 

Występ kapitana w tym meczu był zagrożony. Zagrał jednak i był jednym z najlepszych na boisku. Kilka jego sztuczek technicznych wprawiło Francuzów w kłopoty.

 

- Gdybyśmy zachowali trochę zimnej krwi przy podaniu, które dawało nam wyjście na czystą pozycję to mielibyśmy świetną sytuację. Wydaje mi się jednak, że możemy być zadowoleni z tego zgrupowania. Tacy już jesteśmy, że zwykle szukamy złych stron. Tymczasem zaczęło wychodzić nam to, co wcześniej nie wychodziło - organizacja w grze i to, że po kolei zagraliśmy dwa dobre mecze. Nie ma już takich dziur między formacjami. Z każdym kolejnym zgrupowaniem powinno być lepiej - ocenił Błaszczykowski.

 

Trener już wcześniej mówił, że czas na eksperymenty praktycznie się skończył. Teraz będziemy trenować głównie zagrania taktyczne pod Euro. Zalążek drużyny mamy, naprawdę jest nieźle. Mimo, że dziewięć dni wcześniej mówiono, że jest katastrofa - kontynuował pomocnik Borussii Dortmund.

 

Francuzi byli znakomicie zorganizowani w obronie. Nie ma co ukrywać: mówimy o zawodnikach grających w najlepszych klubach na świecie. Mimo wszystko mieliśmy sytuacje. Gdybyśmy ich nie mieli moglibyśmy mówić, że do końca to nie zagrało. A tak widać nadzieję. Fajnie zachowała się publiczność. Wiemy, że mamy najlepszych kibiców na świecie - podsumował Błaszczykowski.

 

Lewandowski: Nie było grobowej atmosfery.

 

- Zagraliśmy dobrze. Po porażce jednak nigdy nie można być zadowolonym. Zwłaszcza, gdy przegrywa się po przypadkowej bramce - mówił Robert Lewandowski po porażce Polski z Francją 0:1 na stadionie Legii w Warszawie.

 

- Atmosfera na trybunach było dużo lepsza niż w meczu z Argentyną. My też dawaliśmy z siebie wszystko. Myślę, że dla kibiców ten mecz był naprawdę fajny. Francuzi mają równe jedenastki. Jeżeli ktoś wchodzi do składu to nie widać wielkiej różnicy. Graliśmy naprawdę dobrze. Nigdy jednak nie można być zadowolonym, jeżeli się nie wygrywa. Tym bardziej szkoda, że straciliśmy przypadkową bramkę. Ale lepiej teraz, niż później. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski i w następnych meczach będzie lepiej. Po porażce w szatni nie było grobowej atmosfery. Chociaż mogliśmy przynajmniej zremisować - stwierdził napastnik Borussii Dortmund.

 

Piszczek: Nie będę myślał o piłce.

 

- Francja ma bardzo ciekawych zawodników. Niezależnie od tego, kto jest na boisku grają w tym samym ustawieniu - mówił Łukasz Piszczek po przegranej Polaków z "Trójkolorowymi".

 

Obrońca Borussii Dortmund chciał w ten sposób przekazać, że chociaż Polacy przegrali to nie z byle kim, po naprawdę niezłej grze i nie mają czego się wstydzić.

 

- Omawialiśmy wcześniej ich grę. Zagęszczają grę w środku i rozrzucają piłki na skrzydła. Dziś udało nam się te skrzydła zablokować. Jestem już zmęczony długim sezonem, ale byłem przygotowany na to, że tak może być. Na razie mam urlop. Nie będę myślał o piłce, postaram się wypocząć z rodziną, wykorzystać ten czas dla siebie - powiedział prawy obrońca polskiej reprezentacji.

 

ASInfo