Watzke: nie sprzedamy Polaków

- Gra Łukasza Piszczka wywarła na mnie największe wrażenie. Nie było w Borussii w tym sezonie drugiego zawodnika, który tak by się rozwinął - powiedział dyrektor Borussii Hans-Joachim Watzke.

 

"Przegląd Sportowy": Co było dla pana większą niespodzianką: dobry debiutancki sezon Roberta Lewandowskiego w Bundeslidze czy forma Łukasza Piszczka?

 

Hans-Joachim Watzke: - Gra Łukasza wywarła na mnie największe wrażenie. Nie było w Borussii w tym sezonie drugiego zawodnika, który tak by się rozwinął. Nasz trener od początku był do niego przekonany i twierdził, że to będzie dobry obrońca. Byłem ostrożniejszy w ocenie możliwości Łukasza, nie sądziłem, że jego talent tak eksploduje. Ale skoro Juergen go chciał i w niego wierzył, to podpisaliśmy z nim kontrakt. Przy transferze Roberta wiedzieliśmy, jaki to zawodnik.


Ile razy obserwowaliście Lewandowskiego?

 

- To była bardzo droga inwestycja, jak na nasze możliwości (Lewandowski kosztował 4,5 miliona euro - przyp. red.), dlatego musieliśmy mieć pewność, że będzie pasował do naszej drużyny. Juergen kilka razy oficjalnie obserwował go w Polsce, nasz dyrektor sportowy Michael Zorc też oglądał Roberta. Raz wybraliśmy się w trójkę do Poznania, incognito. Nie chcieliśmy, żeby ktoś nas rozpoznał, dlatego założyliśmy bluzy z kapturami, czapki i usiedliśmy gdzieś między kibicami.

 

Trójka Polaków zostaje w Dortmundzie na następny sezon?

 

- Nie widzę żadnego powodu, dlaczego mielibyśmy się ich pozbywać.

 

Przegląd Sportowy