Sebastian Boenisch: to bzdura, nie kończę kariery

Niech polscy kibice się nie przejmują, bo Sebastian Boenisch wróci do zdrowia i do reprezentacji. Mimo że cały czas mam pod górkę, to jestem optymistą - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Sebastian Boenisch, obrońca Werderu Brema i reprezentacji Polski.

 

Podobno jest pan bliski decyzji o zakończeniu kariery.

 

Sebastian Boenisch (obrońca Werderu Brema): Też o tym czytałem w niemieckich gazetach, ale to oczywiście bzdura. Walczę o powrót na boisko, codziennie zasuwam, żeby móc znowu grać w piłkę. Niemieccy dziennikarze muszą o czymś pisać, a tytuły, że piłkarz Werderu Brema podjął dramatyczną decyzję na pewno fajnie wyglądają w gazecie, nawet jeśli nie są zgodne z prawdą.


Kiedy zatem wróci pan do treningów?

 

- Tego niestety nie wiem. Na pewno nie wrócę za wcześnie, tylko dopiero wtedy, jak będę miał stuprocentową pewność, że z kolanem jest już wszystko w porządku. Skoro i tak będę pauzował w sumie pewnie rok, to nie ma większego znaczenia, czy wrócę w połowie września czy października. A jeśli okaże się, że wznowię treningi dopiero w listopadzie, to też nie będzie dramatu. (...)

 

Czyli generalnie nie musimy szukać nowego lewego obrońcy?

 

- Niech polscy kibice się nie przejmują, bo Sebastian Boenisch wróci do zdrowia i do reprezentacji. Mimo że cały czas mam pod górkę, to jestem optymistą. Za kilka miesięcy znowu zobaczycie mnie na boisku.

 

Przegląd Sportowy