Koszmarna podróż piłkarzy Borussii

Piłkarze Borussii Dortmund w znakomitych nastrojach wracali z wyjazdowego spotkanie Bundesligi z FC Nuernberg. Podopieczni Juergena Kloppa wygrali 2:0 i umocnili się na pozycji lidera rozgrywek. Uśmiechy zniknęły z ich twarzy, kiedy okazało się, że ich samolot nie może wylądować na lotnisku w Dortmundzie.

 

Wieża tego lotniska nie zezwoliła na lądowanie samolotu z piłkarzami mistrza jesieni Bundesligi i skierowała go do Paderborn. Wszystko przez to, że samolot wylądowałby z 29-sekundowym opóźnieniem.

 

- To niesamowite i prowincjonalne zachowanie - powiedział Michael Zorc, menedżer BVB.


- To śmieszne. Jesteśmy przecież wizytówką miasta - skomentował Roman Weidenfeller, kapitan drużyny.

 

Zamiast o godzinie 21.50, piłkarze Borussii znaleźli się w Dortmundzie pół godziny po północy. Na dodatek musieli wracać z Paderborn, oddalonego od celu o 90 kilometrów, oblodzoną autostradą.

 

Nie ma się zatem czemu dziwić, że trener Klopp był po prostu wściekły.

 

Onet.pl