Boenisch: To Smuda jest szefem

Chciałbym, żeby Żewłakow i Boruc nadal byli z nami w reprezentacji. Ale o wszystkim zadecyduje Smuda. On jest szefem - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Sebastian Boenisch, obrońca reprezentacji Polski i Werderu Brema.

 

PRZEGLĄD SPORTOWY: Który z reprezentacyjnych kolegów zaimponował panu najbardziej na pierwszym pańskim zgrupowaniu polskiej kadry?

 

SEBASTIAN BOENISCH: Michał Żewłakow i Artur Boruc. Ten pierwszy to świetny piłkarz i naprawdę fajny człowiek. Wyjaśnił mi wszystko, opowiedział o zasadach panujących w reprezentacji, pomagał na każdym kroku. Z Borucem z kolei nie rozmawiałem zbyt wiele, ale to najlepszy polski bramkarz. Rozegrał wiele meczów w Lidze Mistrzów, ma na koncie sporo sukcesów. Bardzo dobre wrażenie zrobił też Adam Matuszczyk, z którym mieszkałem w pokoju.

 

PS: Boruc i Żewłakow nadal panu imponują?

 

Czytałem o tym, że pili w samolocie podczas powrotu reprezentacji ze zgrupowania w Ameryce, ale nie mogę nic o tym powiedzieć, bo mnie tam nie było. Podkreślam raz jeszcze - dla mnie treningi i mecze z tymi piłkarzami to była przyjemność. To zawodnicy na wysokim, międzynarodowym poziomie. (...)


PS: Boruc i Żewłakow powinni zostać wyrzuceni z reprezentacji za picie wina?

 

To zależy od decyzji trenera. Dla mnie to byli bardzo ważni piłkarze reprezentacji. Żewłakow rozegrał dla Polski 101 meczów, Boruc to jeden z najlepszych bramkarzy w Europie. Jeżeli chodzi o stronę piłkarską, chciałbym, żeby byli z nami. Ale o wszystkim decyduje trener Smuda. On jest szefem.

 

sports.pl