Sebastian Boenisch: W czasie hymnu miałem gęsią skórkę
Mecz z Ukrainą pokazał, że po długich poszukiwaniach reprezentacja Polski wreszcie doczekała się dobrego lewego obrońcy. Sebastian Boenisch (23 l.) pokazał to, z czego znany jest w Bundeslidze - solidną grę w obonie i dynamiczne akcje ofensywne. - Myślę, że zagrałem dobrze, a będzie jeszcze lepiej - mówił po meczu gracz Werderu.
"Super Express": - Co czułeś przed swoim debiutem w polskiej reprezentacji?
Sebastian Boenisch: - Już w momencie nakładania koszulki polskiej reprezentacji i wyjścia na rozgrzewkę czułem duże emocje. Później, gdy kibice śpiewali hymn, dostałem gęsiej skórki.
W pierwszych minutach meczu sprawiałeś wrażenie mocno zdenerwowanego...
Może tak to wyglądało, ale czułem się pewnie. Był nerwowy moment, gdy ryzykownie podałem głową do Boruca, ale uznałem, że jest to jedyne wyjście.
Po przerwie mocno mobilizowałeś kolegów. Czułeś, że są w dołku po ostatnich meczach i słabych wynikach?
To nie miało związku z wynikami poprzednich meczów. Graliśmy w pierwszej połowie dobrze, Ukraina nie zagroziła nam praktycznie ani razu i chciałem dodać kolegom otuchy przed drugą połową.
Przy stałych fragmentach podchodziłeś pod bramkę rywala i prawie udało ci się strzelić gola głową.
Ćwiczyliśmy to na treningach. Jestem wysoki, więc trener Smuda kazał mi ruszać do przodu przy stałych fragmentach. Wtedy z tyłu asekurują mnie Żewłakow i Bandrowski. Mam nadzieję, że w meczu z Australią będę to robił z lepszym skutkiem. Może nawet strzelę gola.
Koledzy z kadry urządzili ci jakiś chrzest jako debiutantowi? Musiałeś się jakoś wkupić do drużyny?
Nic takiego nie było. Ale niech pan tego nie pisze. Może zapomnieli o tym, a teraz sobie przypomną i jeszcze coś mi wymyślą (śmiech).
Jesteś zadowolony ze swojego debiutu?
Oceniam go pozytywnie. Myślę, że swoją stronę boiska zabezpieczałem dobrze, a kilka razy udało mi się dobrze zagrać w ofensywie. Zagraliśmy dobry mecz przeciwko dużo bardziej doświadczonej drużynie. My jesteśmy młodym zespołem i sądzę, że z każdym meczem będziemy grali lepiej.
Uczciłeś jakoś z kolegami swój debiut w reprezentacji?
Tylko wspólną kolacją. Zjedliśmy polskie danie - barszcz i pierogi z mięsem. Później chciałem odpocząć, bo przed nami już we wtorek kolejny mecz.
Super Express














