Robert Lewandowski jest najdroższym piłkarzem, który opuścił polską Ekstraklasę, udając się w kierunku zachodnim. Borussia Dortmund zapłaciła za niego prawie pięć milionów euro, ale napastnik nie czuje presji z tego powodu. - Kogo to tak naprawdę obchodzi? Cena nie wzięła się znikąd. - mówi Lewandowski w rozmowie z dziennikiem "Futbol News".
- Chciałbym grać, ale na razie jest inaczej. Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości się to zmieni. Na razie cierpliwie czekam. - mówi Lewandowski, który podkreśla, że chce występować w ataku i wolałby być wystawiany na szpicy.
Napastnik niestety nie rozmawiał jeszcze o swojej roli w zespole z trenerem Juergenem Kloppem, więc nie może być pewny, czy szkoleniowiec przesunie go w końcu do przodu, by nie grał za plecami Lucasa Barriosa, ale na równie ze snajperem reprezentacji Paragwaju. - Barrios to typ podobny do Rengifo, więc myślę, że byśmy nieźle współpracowali. Póki co skupiam się na sobie i na moich występach. A rywalizacji na pewno się nie boję.
Na polskim piłkarzu nie zrobił wrażenia poziom Bundesligi. Co więcej "Lewy" twierdzi, że spokojnie znalazłby w Polsce kilku piłkarzy, którzy poradziliby sobie z wywalczeniem miejsca w składzie Borussii. Był natomiast oszołomiony dopingiem 70 tysięcy fanów klubu z Dortmundu. - Mam wielkie szczęście, że będę walczyć dla takich kibiców. - zakończył Lewandowski.
Źródło: Futbol News