Boenisch już trenuje z kadrą
Trener Franciszek Smuda jest zdesperowany w dążeniu do tego, żeby reprezentacyjna defensywa wreszcie grała na odpowiednim poziomie. Stąd kilkumiesięczna walka o Sebastiana Boenischa.
Boenisch w końcu zdecydował się na grę dla Polski i wczoraj na zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolskim odbył pierwszy trening. To jednak nie koniec pomysłów selekcjonera. Kolejnym jest Hernani, brazylijski stoper Korony Kielce, który wkrótce ma dostać polski paszport. - Wtedy będę chciał go sprawdzić - deklaruje selekcjoner.
Boenisch po śląsku
Ostatnio w kadrze były problemy z obrońcami, szczególnie lewonożnymi. Grający w Werderze Brema Boenisch ma sprawić, że wreszcie na tej pozycji będzie stabilizacja. Choć mający polskie korzenie piłkarz kilka miesięcy myślał, czy przyjąć ofertę trenera biało-czerwonych. - Jak ja dostaję ofertę z jakiegoś klubu, to też się długo zastanawiam. Sebastian pomyślał, pomyślał i w końcu zadzwonił i powiedział, żebym przysłał mu powołanie - opowiada Smuda.
Boenisch w niedzielę wieczorem stawił się w Grodzisku, gdzie Polacy przygotowują się do towarzyskich meczów z Ukrainą (4.09 w Łodzi) i Australią (7.09 w Krakowie).
- Kiedy wszedł do hotelu, to nie powiedział „Guten Tag", tylko „dzień dobry". Radzi sobie z językiem polskim. Choć bardziej jest to gwara śląska, ale ja też jestem Ślązak, więc świetnie się dogadujemy. Mówi podobnie do Łukasza Podolskiego - śmieje się „Franz".
Wczoraj przed południem Boenisch był w grupie zaledwie ośmiu piłkarzy, którzy mieli półgodzinny rozruch. Biegał w towarzystwie Adama Matuszczyka, którego zna najlepiej - w minioną sobotę grali przeciw sobie w meczu Werderu z FC Köln (4:2).
sports.pl














