Sławomir Peszko: Lewy nie może beze mnie żyć

Sławomir Peszko (25 l.) został w Lechu głównie po to, aby wywalczyć awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. "Kolejorza" czeka trudne zadanie, bo w trzeciej rundzie kwalifikacji zagra ze Spartą Praga. Peszko nie martwi się jednak wynikami losowania. Uważa, że nawet bez jego przyjaciela, Roberta Lewandowskiego, Lech może sobie z Czechami poradzić.

 

"Super Express": - Jak przyjąłeś wyniki losowania?

 

Sławomir Peszko: - Bardzo spokojnie. Moim zdaniem wcale nie trafiliśmy tak źle. Bo choć Sparta to dobry zespół, to jednak nie są już tak mocni jak jeszcze kilka lat temu, kiedy regularnie grali w Lidze Mistrzów. Czeski futbol podupadł. Liczę na to, że teraz pora na Polskę.

 

Czyli Sparta to dobry rywal?

 

Na pewno lepszy niż Dinamo Zagrzeb, na które też mogliśmy trafić. Chorwatów chciałem uniknąć za wszelką cenę, bo graliśmy z nimi niedawno sparing i przekonałem się, że to świetna drużyna. Grają taki agresywny, nowoczesny futbol. Taki jak Lech. W sparingu byli od nas lepsi, więc dobrze ich zapamiętałem.

 

Ale ostatnio przegraliście też ze Slavią Praga, lokalnym rywalem Sparty...

 

Tym akurat bym się w ogóle nie przejmował. Ze Slavią graliśmy na koniec długiego zgrupowania, myślami byliśmy już wtedy w Poznaniu. Jestem przekonany, że stać nas na przejście Sparty.

 

Czesi zaczęli ligę w ten weekend. To da im przewagę?

 

Nie sądzę. Ta stawka jest tak wielka, że będziemy bardzo zmobilizowani. Brak ligowych meczó w nam nie przeszkodzi. Dla nas to losowanie nie było złe, a dla kibiców to już bajka. Z Poznania do Pragi jest przecież bardzo niedaleko.

 

Lech bez Roberta Lewandowskiego jest dużo słabszy?

 

Ciężko zastąpić Roberta, bo to najlepszy piłkarz ligi. Kupiliśmy jednak Tshibambę, a mam nadzieję, że dojdzie jeszcze Łotysz Rudnevs, którego styl gry bardzo mi przypadł do gustu. A co do Roberta... Jesteśmy w stałym kontakcie. "Lewy" nie może beze mnie wytrzymać, ciągle dzwoni i pisze SMS-y (śmiech). Jak ostatnio obliczyłem, spędziliśmy razem na zgrupowaniach 160 dni w jednym pokoju. Dlatego nie ma się co dziwić, że przyjaźń pozostała.

 

Super Express