Lewandowski: wszystko jest w porządku

Sporą niespodzianką był brak Roberta Lewandowskiego w wyjściowym składzie Bayernu Monachium w zremisowanym 2:2 meczu rewanżowym ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Benfice Lizbona. Polski napastnik na boisku pojawił się dopiero w osiemdziesiątej czwartej minucie spotkania, w miejsce Thomasa Muellera.

- Oczywiście, nie byłem zadowolony, gdy dowiedziałem się, że mecz rozpocznę na ławce rezerwowych i zamiast grać, będę musiał przyglądać się poczynaniom na boisku kolegów z zespołu. Nie ukrywam, że byłem trochę zły z tego powodu, ale rozumiem decyzję trenera. Ten w najważniejszej części sezonu chce rotować składem - powiedział po końcowym gwizdku spotkania w Lizbonie Lewandowski.

Polak zaprzeczył, że zaledwie jego kilkuminutowy występ w tak ważnym, decydującym o awansie do kolejnej fazy LM spotkaniu miał jakikolwiek związek z wypadkiem samochodowym, w jakim polski snajper uczestniczył w minioną niedzielę w Monachium.

- Już kilka godzin po całym zdarzeniu byłbym gotowy do gry. To nie ja spowodowałem ten wypadek. Na całe szczęście nie było to nic poważnego i nikt nie ucierpiał. Wszystko jest w porządku - zapewnił Lewandowski.

Pomimo jego absencji w pierwszym składzie Bayernu w spotkaniu na Estadio da Luz w Lizbonie, Bawarczykom udało się strzelić dwa gole, a ostateczny remis, dzięki zaliczce uzyskanej z pierwszego meczu przed tygodniem wystarczył im w pełni do awansu do kolejnej rundy rozgrywek Ligi Mistrzów.

- Najważniejsze, że cały zespół rozegrał dobry mecz i udało nam się awansować do półfinału - oznajmił polski napastnik.

Dodał, że teraz Bayern myśli już o finale królewskich rozgrywek. By tam się jednak znaleźć, Bawarczycy będą musieli przebrnąć najpierw przez piekielnie trudną fazę półfinałową, w której czekać na nich będzie Manchester City, Real Madryt albo Atletico Madryt.

- To oczywiste, że chcemy zagrać w finale. W półfinale nie będzie nam jednak łatwo. Na tym etapie rozgrywek nie ma już łatwych przeciwników. Niezależnie od tego, na kogo trafimy, by awansować będziemy potrzebowali dwóch świetnych występów - zakończył Lewandowski.

 

onet.pl